Studniówka nad jeziorem
Nasza klasa liczy siedem dziewcząt. Zgodnie z tradycją naszej szkoły studniówka odbyła się w najlepszym lokalu w mieście: na sali gimnastycznej. Rozpoczęła się Mszą świętą o godz. 16:00 dnia 31 stycznia 2009r. w Kaplicy Sióstr Niepokalanek. Ale... trzeba zacząć od początku.
W związku z tym, że większość spraw organizujemy same (dekoracja sali, potrawy itp.), "wystartowałyśmy" dużo wcześniej, bo już 19 stycznia. W zasadzie dekorowanie sali rozpoczęło się we wrześniu, bo już wtedy miałyśmy kilka koncepcji. Trzeba było wybrać tą jedyną i najlepszą. Wygrał pomysł istnie wakacyjny: staw, jezioro niczym mickiewiczowski "Świteź". Jak postanowiłyśmy tak też się stało. Już od jesieni zbierałyśmy pałki, wysokie trawy. Na sali były rozmieszczone materiały na zmianę brązowe, białe i zielone. Sufit był zrobiony z biało-błękitnego płótna i przypominał niebo. Na scenie, gdzie grała orkiestra, zrobiłyśmy zarys jaskini z zielonej siatki. W rogu był mini-staw z rybkami.
Kolejnym etapem przygotowania były potrawy. Miało być smacznie, kolorowo i nieco wykwintnie. Przy pomocy młodszych koleżanek, rodziców i sióstr udało nam się stworzyć iście królewskie menu.
Wreszcie nadeszła sobota. Długo oczekiwany dzień. W końcu założyłyśmy nasze sukienki. Nie przypominałyśmy wodnych nimf z romantycznej ballady, ale każda z nas wyglądała pięknie i odświętnie (tak wynika z relacji naszych partnerów :)). O godz. 16:00 cała wspólnota szkolna: maturzystki wraz z osobami towarzyszącymi, rodzice, siostry, nauczyciele i inne uczennice szkoły wzięliśmy udział we Mszy św. Następnie tradycyjnym polonezem rozpoczęliśmy bal studniówkowy, który trwał do rana.
Po oficjalnym rozpoczęciu studniówki przez S. Katarzynę - dyrektor szkoły i przywitaniu gości, w tym cztery studentki z Australii, udaliśmy się na uroczystą kolację. Obsługiwały nas koleżanki z klasy trzeciej w ramach praktyki z obsługi konsumenta :). Również nasze młodsze koleżanki przygotowały krótki program artystyczny, w którym m.in. przepowiedziały naszą przyszłość ( mamy nadzieję, że się nie spełni :)). Ogromną niespodziankę sprawiła nam pani prof. Joanna Albrzykowska-Clifford, która zaśpiewała fragmenty ze znanych musicali. Poczułyśmy się jak w La Scali w Mediolanie...
A później była już tylko zabawa...
Szkoda, że ten fantastyczny czas przygotowań i samego balu już jest za nami. Będziemy jednak długo wspominać nasze wspólne starania, pomysły i ich bardzo jednoczącą realizację. Teraz już tylko pozostały fotografie, wspomnienia i ... nadchodząca matura. Mamy nadzieję, że przygotowania do niej będą równie fascynujące, jak te przed studniówką, a rezultat równie udany :)
Klasa IV TGH Sióstr Niepokalanek w Nowym Sączu